Honor, Liga Solarna i zmiana jakościowa

To już czternasty (trzynasty lub piętnasty, w zależności od sposobu liczenia) tom przygód Honor Harrington. Pod względem formalnym nie ma tu zaskoczeń – mamy ten sam sposób prowadzenia narracji, rozwijanie fabuły, dwa punkty kulminacyjne oraz grande finale, z którego to czytelnik może wybrać pasujące mu zakończenie. Fani Webera będą z pewnością zachwyceni pozycją „Nieprzejednana. Honor Harrington”, mają bowiem ponad osiemset stron do przeczytania i jakieś kilkaset osób do ogarnięcia. W dodatku, symultanicznie do gromadzonych informacji, będziemy zagłębiać się w refleksje Honor, jej nowy sposób patrzenia na świat, rosnącą wrażliwość i podejmowanie tematów nad wyraz emocjonalnie.

Spaghetti-cykl science fiction

Zacznijmy od tego, że tytułowa bohaterka jest trochę zepchnięta na dalszy plan. Jej perypetie ustępują historiom mniej znanym, rozbudowanym kronikarsko historiom rodów, które pojawiają się tylko na kilku stronach, problemach gospodarczych Solarnej Ligi, a także niemałych nieporozumień, które spotykaliśmy już wcześniej. Za sprawą jednego z nich bohaterka zostanie wplątana w sytuację, w której będzie musiała pokazać swoją bezkompromisowość i nieprzejednanie. I choć sytuacja będzie dość dziwna, tak stanie się punktem wyjściowym do dalszych przygód, które zostaną poprowadzone tak, jak znamy to z poprzednich tomów.

Problemy z dwuznacznością wypowiedzi

Liga Solarna też ma niemałe problemy z komunikacją, bo pracując nad rozbudową infrastruktury zostanie posądzona o konspirację ze swoimi wrogami, głównie spiskowaniem na rzecz Manticore. W poprzednich częściach sprawa zostałaby załatwiona szybko, z pomocą broni i kilkudziesięciu stron krwawej jatki, tu dostajemy popis polityczny, dywagacje i kompromisy, a przede wszystkim sztukę mediacji. To oczywiście bardzo ciekawy zabieg, chociaż to wcale nie znaczy, że fan serii nie tęskni za rozwiązaniami brutalnymi, z których bohaterowie są znani.

Moment, na który czytelnik czeka, to wyprawa do Mesy, ale zanim do niej dojdzie będziemy świadkami wielu pomniejszych sytuacji, a w dodatku nie wszystkie złożą się w jedną całość. Bardzo często będzie można odnieść wrażenie, że jesteśmy szykowani do kolejnych części i zupełnie nowego kursu przygód, które mają obrać bohaterowie. Tym bardziej dziwi zakończenie, które, jeśli dobrze się zastanowić, zamyka całkowicie zbiór przygód Honor Harrington. Weber z pewnością pogrywa sobie z czytelnikiem i jeśli szykuje kolejny tom, to będzie mu bardzo trudno wybrnąć z zakończenia tego. Co wcale nie znaczy, że nie będzie próbował.